Rynek gier hazardowych w Polsce od lat budzi ogromne emocje, a kwestia jego regulacji pozostaje jednym z najbardziej dyskutowanych tematów w branży rozrywkowej. Zgodnie z obowiązującą od 2017 roku ustawą o grach hazardowych, urządzanie gier kasynowych przez internet, z wyjątkiem zakładów wzajemnych i loterii promocyjnych, objęte jest ścisłym monopolem państwa . Jedynym legalnym operatorem w tym segmencie jest Total Casino, marka należąca do Totalizatora Sportowego . Teoretycznie taki system miał uporządkować rynek i wyeliminować nielegalną konkurencję, jednak w praktyce efekty okazały się być dalekie od zamierzonych. Zamiast ograniczać szarą strefę, monopol wydaje się ją napędzać, pozostawiając graczom bardzo ograniczony wybór. Jak wynika z raportu Warsaw Enterprise Institute (WEI), aż 40 procent rynku kasyn online dostępnych dla polskich graczy stanowi szara strefa, a co trzeci złoty przegrany w polskim internecie trafia do podmiotów działających poza prawem . W takich warunkach rynkowych, zrozumienie zawiłości prawa hazardowego w Polsce staje się kluczowe dla każdego gracza. Więcej na temat aktualnych przepisów i ich praktycznego zastosowania można przeczytać na stronie https://sportostrowiecki.pl/prawo-hazardowe-w-polsce/, która stanowi wartościowe źródło informacji o tym, jakie formy gier są legalne i jakie podatki obowiązują w przypadku wygranych.
Skala problemu jest porażająca i potwierdzają ją najnowsze dane i raporty. Zgodnie z analizą Warsaw Enterprise Institute, opartą na danych firmy doradczej EY oraz “H2 Gambling Capital”, obrót w szarej strefie wszystkich gier online sięgnął w 2025 roku oszałamiającej kwoty 73,7 miliarda złotych . Depozyty, czyli pieniądze, które Polacy wpłacili do nielegalnych kasyn, wyniosły około 15 miliardów złotych, a z usług tych podmiotów korzystało w tym czasie ponad 3 miliony Polaków . Przeciętny gracz zostawiał w nielegalnych kasynach online rocznie około 3386 złotych . To ogromne pieniądze, które zamiast zasilać budżet państwa, gdzie mogłyby być przeznaczone na walkę z uzależnieniami czy inne cele publiczne, są wywożone za granicę do rajów podatkowych, takich jak Curaçao, Malta czy nawet Rosja . Jakby tego było mało, pomimo wysiłków Krajowej Administracji Skarbowej, która w ramach walki z nielegalnym hazardem blokuje domeny – obecnie w rejestrze jest ich już ponad 55 tysięcy, a co miesiąc przybywa około 700 nowych – szara strefa nie tylko istnieje, ale wręcz kwitnie . Paradoksalnie, na jedną legalną platformę kasyna online przypada ponad 6 tysięcy nielegalnych serwisów . Co gorsza, aż 51 procent polskich graczy żyje w błędnym przekonaniu, że inne kasyna poza Total Casino również działają w Polsce legalnie, co pokazuje, jak głęboki jest problem z edukacją i świadomością konsumentów .
Głosy krytyczne wobec obecnego modelu są coraz bardziej stanowcze, a w debacie publicznej pojawiają się głosy zarówno byłych, jak i obecnych ekspertów branżowych. Głównym argumentem zwolenników zmiany jest to, że państwowy monopol w rękach Totalizatora Sportowego nie jest w stanie konkurować z zagranicznymi, nielegalnymi platformami. Te ostatnie, rejestrowane często w jurysdykcjach takich jak Curaçao, Rosja czy Malta, nie ponoszą kosztów związanych z polskimi regulacjami, mogą swobodnie reklamować się w internecie i oferować znacznie szerszy wachlarz gier . Olgierd Cieślik, który jako prezes Totalizatora Sportowego w latach 2017-2024 tworzył państwowy monopol w tym zakresie, przyznał wprost, że formuła monopolu państwowego w kasynie online już się wyczerpała . Podkreślił, że klienci poszukują różnorodności – szerszej biblioteki gier, innych metod płatności, innego rodzaju platform – a tego nie można dostarczyć w ramach jednego podmiotu . Jego zdaniem rozwiązaniem jest dostarczenie różnorodności poprzez otwarcie rynku na licencjonowaną konkurencję, gdyż walka z szarą strefą jest niezwykle trudna, a nielegalne podmioty zawsze będą bardziej elastyczne i szybsze . Eksperci zwracają również uwagę, że nielegalne platformy nie tylko nie weryfikują wieku graczy, ale też nie stosują mechanizmów odpowiedzialnej gry, przez co narażają konsumentów na ryzyko uzależnienia i utraty środków, bez możliwości dochodzenia swoich praw .
Co zatem można zrobić, aby odwrócić tę niekorzystną tendencję? Zdaniem Warsaw Enterprise Institute oraz wielu innych ekspertów, rozwiązaniem jest otwarcie rynku na licencjonowaną konkurencję . Model, który z powodzeniem funkcjonuje w krajach takich jak Wielka Brytania, Włochy czy Czechy, gdzie legalny udział w rynku sięga odpowiednio 92%, 90% i 82%, podczas gdy w Polsce jest to zaledwie 69% . Szacuje się, że wprowadzenie systemu zezwoleń dla kasyn online pozwoliłoby zbić szarą strefę z prawie 41 procent do zaledwie 16 procent . Taka zmiana przyniosłaby wiele korzyści: wygenerowałaby około 1400 nowych miejsc pracy, a co najważniejsze, zwiększyłaby wpływy z podatków i składek o około 376 milionów złotych rocznie . Zamiast bezskutecznie karać obywateli za wchodzenie na nielegalne strony, państwo powinno skupić się na stworzeniu atrakcyjnej i bezpiecznej oferty, która zachęci graczy do pozostania w legalnym obiegu. Tylko system oparty na zezwoleniach, połączony ze skuteczną weryfikacją tożsamości i opodatkowaniem przychodów netto (GGR), może dać Polsce realną kontrolę nad rynkiem hazardowym i zapewnić ochronę konsumentów na miarę XXI wieku . Dodatkowo, jak wynika z interpelacji poselskiej, trwają prace nad nowelizacją ustawy o grach hazardowych, która ma objąć regulacją również tzw. lootboksy, co może być kolejnym krokiem w kierunku uszczelnienia systemu i ochrony nieletnich przed szkodliwym wpływem hazardu . Zamiast utrzymywać monopol, który ewidentnie nie spełnia swojej roli, nadszedł czas na odważną, prokonsumencką i propaństwową reformę.